Dzisiaj zastanowimy się, czy ta korekta to tylko przystanek przed powrotem do hossy czy może początek większej przeceny oraz to, czy złoto i srebro dalej będą poruszały się w tandemie czy może perspektywy dla tych metali są zgoła odmienne.
Ostatnie tygodnie, to na rynku metali szlachetnych, takich jak złoto czy srebro, prawdziwy rollercoaster. Po bardzo dynamicznych wzrostach, jakie obserwowaliśmy na cenach złota w pierwszych tygodniach stycznia a na cenach srebra, praktycznie przez cały grudzień oraz większość stycznia nastąpiła dosyć dotkliwa korekta, na przełomie stycznia i lutego, kiedy cena złota przeceniła się tylko w ciągu jednego dnia o kilkanaście procent a cena srebra o kilkadziesiąt procent.
Po fali styczniowej euforii, kiedy ceny złota i srebra rosły w zasadzie w ciągu miesiąca o kilkadziesiąt procent nie ma już ani śladu.

Przełom miesiąca to prawdziwy kubeł zimnej wody dla inwestorów w te dwa kruszce i wyraźna nawet kilkudziesięcioprocentowa korekta, jeżeli chodzi o cenę srebra.

Od tego czasu w zasadzie ceny tych metali poruszają się w szerokim trendzie bocznym.

Jest to taki klasyczny moment wyczekiwania, w którym rynek próbuje „przetrawić” wydarzenia ostatnich dni czy tygodni i czeka na wskazówki jaki kierunek dalej obrać i chociaż te metale często wchodzą w parze co można zaobserwować właśnie w ciągu ostatnich kilku tygodni czy miesięcy to perspektywy dla ich obu są zgoła odmienne.
Srebro pomimo tego, że pojawiły się nawet prognozy mówiące, że w krótkim terminie cena srebra może wzrosnąć nawet do 150 dolarów za uncję jest to na ten moment bardzo mało prawdopodobne paradoksalnie kilka dni po ujawnieniu tej prognozy przez jeden z amerykańskich banków inwestycyjnych miał miejsce dynamiczny spadek cen srebra z 180 dolarów za uncję. Czy 150 dolarów za uncję srebra jest możliwe? Oczywiście tak. Czy jest prawdopodobne? Raczej nie. Prognoza analityków z Wall Street bazowała na historycznej relacji złota i srebro odwołując się m.in. do poziomów sprzed kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat, więc dla mnie była totalną abstrakcją. W dłuższej perspektywie, oddając trochę profesjonalizmu, twórcom tej prognozy, zakładali oni, że cena srebra z ówczesnych poziomów 110-120 dolarów za uncję spadnie w drugiej połowie roku do poziomu 80 czy nawet 70 dolarów za uncję. Rzeczywiście cena srebra na poziomie 70-80 dolarów za uncję, to jest poziom, który przejawia się w wielu prognozach, więc perspektywa dalszego wzrostu ceny srebra jest raczej wątpliwa, ponieważ obecnie wynosi ona około 80 dolarów. Prognozy mówią o stabilnym popycie na srebro w najbliższych latach, a nie jest towar, który nagle ze względu na jakieś złe warunki pogodowe, tak jak to chociażby dwa lata temu obserwowaliśmy na cenie kakao czy rok temu na cenie kawy, nagle okaże się bardzo deficytowy i jego podaż znacząco spadnie, więc silne wzrosty, które obserwowaliśmy w grudniu i styczniu z perspektywy relacji podaży i popytu nie były zbytnio uzasadnione. W dłuższej perspektywie nie ma to racji bytu i rzeczywiście ten poziom 70-80 dolarów, czy nawet niektóre bardziej konserwatywne prognozy mówią o spadku do poziomu 60 dolarów za uncję, wydaje się jak najbardziej racjonalny.
Trochę inaczej perspektywy mają się, jeżeli chodzi o cenę złota, gdzie mamy dwa główne scenariusze. Pierwszy scenariusz zakłada, że w dalszym ciągu będziemy obserwowali silny wzrost popytu na złoto ze strony banków centralnych oraz inwestorów, którzy będą traktowali złoto jako substytut bezpiecznej części swojego portfela i zastępowali tym złotem dotychczasowe bezpieczne rozwiązania takie jak obligacje skarbowe.

W takim przypadku rzeczywiście cena złota może powrócić do trendu wzrostowego i na koniec roku może przebić poziom 6 tysięcy dolarów, tak jak prognozuje jeden z amerykańskich banków inwestycyjnych.

Scenariusz alternatywny zakłada, że niepewność, którą teraz obserwujemy na rynku i szereg ryzyk głównie związanych chociażby z zadłużeniem i z sytuacją fiskalną niektórych państw, ustanie i powróci pozytywny sentyment do ryzykownych aktywów ogółem, takich jak akcje, czy kryptowaluty. Wtedy szybko może okazać się, że to zainteresowanie złote jako substytutem klasycznych bezpiecznych przystani przez inwestorów zmaleje i może to wywrzeć presję na spadek cen i de facto spadek ceny złota na koniec roku nawet do poziomu 4 tysięcy dolarów za uncję, bo też takie prognozy niektórych instytucji finansowych są obecne na rynku.
Podsumowując, perspektywy dla ceny złota i srebra są zgoła odmienne. Jeżeli chodzi o złoto, to jest duża szansa na to, że powrócimy do trendu wzrostowego, chociaż ten scenariusz jest obarczony ryzykami. Z kolei w przypadku srebra, perspektywa powrotu do dynamicznych wzrostów cen, jakie obserwowaliśmy na przełomie poprzedniego i tego roku jest bardzo ograniczona i prawdopodobieństwo tego, że srebro powróci do trendu wzrostowego jest znikome.
Radek Piotrowski
Doradca Inwestycyjny