Zastanawialiście się, dlaczego pomimo tylu podwyżek stóp procentowych ceny wciąż nie chcą wrócić do normy? Właśnie minęło 5 lat odkąd inflacja w USA uporczywie utrzymuje się powyżej celów FED. Czy to tylko chwilowe turbulencje? Czy może na naszych oczach rodzi się zupełnie nowy reżim gospodarczy? Dziś w oparciu o najnowsze dane banków inwestycyjnych przeanalizujemy dlaczego walka z inflacją jest trudniejsza niż myśleliśmy. Aby zrozumieć gdzie jesteśmy musimy spojrzeć wstecz.
Historia USA po II wojnie światowej to cztery wyraźne etapy:

Czy to powrót do problemu z lat 70? Często słyszymy, że za drożyzną odpowiadają zerwane łańcuchy dostaw lub konflikty geopolityczne. Jednak analizy wskazują na coś innego. To popyt pozostaje głównym silnikiem inflacji.

Nawet gdyby podaż wróciła do normy z 2019 roku, to inflacja bazowa PCE w USA wciąż wynosiłaby około 3%, czyli cały punkt procentowy powyżej celu. Gospodarka w USA wciąż pracuje na wysokich obrotach, co sprawia, że inflacja jest wyjątkowo uporczywa. Po angielsku określana jest jako sticky.
Dlaczego najbliższa dekada może być inna? Analizy banków inwestycyjnych wyróżniają trzy kluczowe czynniki:
Czy jest jakaś nadzieja? Tak, to sztuczna inteligencja. Innowacje technologiczne historycznie działają deflacyjnie. Pytanie tylko, czy AI rozwinie się wystarczająco szybko, by zrównoważyć rosnące koszty pracy i długu. Stoimy przed wielkim resetem.
Pięć lat wysokiej inflacji to nie przypadek, lecz sygnał głębszych zmian strukturalnych. Inwestorzy muszą przygotować się na scenariusz higher for longer, czyli wyższej inflacji na dłużej.
Radek Piotrowski
Doradca inwestycyjny