Strona głównaKontakt
Czy świat potrafi przeżyć bez ropy?

Czy świat jest w stanie funkcjonować, jeżeli nagle zabraknie 9% globalnej ropy? Logika podpowiada katastrofa globalna recesja, paraliż na drogach. W końcu podczas kryzysu finansowego w 2008 roku popyt spadł zaledwie o 2%, a świat się zatrząsł. Tymczasem najnowsze raporty globalnych instytucji finansowych z maja 2026 roku ujawniają coś wręcz niewiarygodnego. Na naszych oczach dochodzi do potężnego tąpnięcia na rynku paliw, Ale nikt nie panikuje. W Chinach i w Europie dzieje się coś, co może na zawsze zmienić układ sił w globalnej gospodarce. Jak to możliwe, że potężny szok podażowy znika w ciszy?

Zacznijmy od faktów. Fizyczny szok na rynku ropy jest gigantyczny. Blokada cieśniny Ormuz i restrykcje na eksport ropy z Iranu odcięły miliony baryłek dziennie. W samym maju podaż skurczyła się o ponad 16 milionów baryłek na dobę. Rynek musiał zareagować drastycznym wyciągnięciem zapasów i gigantycznym spadkiem popytu. Analitycy globalnych banków inwestycyjnych przecierają oczy ze zdziwienia. Popyt na ropę w Chinach spadł nagle o 9%, czyli o półtora miliona baryłek dziennie. Ale najciekawsze jest to, jak do tego doszło. Nie było żadnych rządowych apeli o oszczędzanie energii, żadnych zakazów przemieszczania się czy poczucia kryzysu. Konsumenci podjęli po prostu czysto ekonomiczną decyzję. Wdrażająca benzyna i olej napędowy sprawiły, że ludzie masowo przesiadają się na tańsze, niskoemisyjne alternatywy. Ruch na chińskich drogach wcale nie zamarł. Ludzie dalej jeżdżą tyle samo. Zmienił się jednak napęd.

Dane z tegorocznego długiego weekendu majowego pokazują, że wolumen ładowania pojazdów elektrycznych na autostradach wzrósł o ponad 55 proc. rok do roku. Już 24% wszystkich pojazdów na drogach podczas majówki stanowiły elektryki i hybrydy. Co więcej, rewolucja dotyka też transportu ciężkiego i autobusów. Podobnie dzieje się w chmurach, a raczej na torach. Krajowy ruch lotniczy w Chinach spadł, ale nie dlatego, że ludzie zostali w domach. Po prostu zamiast drogich samolotów jako domyślny środek transportu wybierają tańszą i często szybszą sieć kolei dużych prędkości. Efekt? Paliwo lotnicze zostało zastąpione Prądem z sieci elektroenergetycznej. Eksperci porównują tę sytuację do Wielkiego Kryzysu naftowego z 1973 roku. Wtedy świat był całkowicie uzależniony od ropy. Napędzała ona nawet elektrownię. Tamten szok wywołał brutalną recesję i drastyczną inflację. Dzisiejszy świat jest jednak zupełnie inny.

Choć w kwietniu i maju ceny ropy ocierały się o 120 dolarów za baryłkę. W Europie ceny energii elektrycznej w wielu krajach spadały poniżej zera. Wszystko dzięki ogromnemu skokowi generacji z energii słonecznej oraz wiatrowej. Globalne instytucje finansowe szacują, że z powodu tego kryzysu światowy wzrost PKB ucierpi w tym roku o zaledwie 24 punkty bazowe. Gospodarka nauczyła się odłączać swój wzrost od zużycia ropy. Kluczowe pytanie brzmi czy te zmiany zostaną z nami na stałe? Według analityków banków inwestycyjnych zależy to od sektora.

Benzyna i diesel Zmiany będą trwałe. Kto raz przesiadł się na elektryka ze względu na koszty, ten raczej nie wróci do tradycyjnego auta. Szacuje się, że aż 70% utraconego popytu na benzynę w Chinach już nigdy nie wróci.

Transport morski. Tutaj armatorzy wprowadzają tzw. slow steaming, celowo zwalniając statki, by drastycznie ograniczyć zużycie drugiego paliwa, optymalizując trasy. Część tych nawyków zostanie na stałe.

Petrochemia oraz lotnictwo. Tu rewolucji na stałe raczej nie będzie. Sektor chemiczny mocno ograniczył produkcję, a jeden z japońskich producentów przekąsek Calbee dla oszczędności zmienił nawet swoje opakowanie chipsów na czarno białe. Te branże wrócą jednak do normy, gdy tylko ceny ropy spadną. W lotnictwie długodystansowym czy produkcji plastiku. Ropę wciąż niezwykle trudno zastąpić.

Podsumowując. Czy świat potrafi żyć z mniejszą ilością ropy? Wygląda na to, że tak i radzi sobie z tym lepiej niż ktokolwiek przypuszczał. Trwający kryzys nie niszczy gospodarki, ale działa jak potężny akcelerator zmian, który i tak miał nadejść. Przyszłość nadchodzi po cichu, a napędza ją ekonomia.

Radek Piotrowski

Doradca inwestycyjny

Zapisz się na nasz newsletter!


© 2018 Rock Solid Investments. All Rights Reserved.